Blog > Komentarze do wpisu

epidemia

Pan Lew był raz chory i leżał w łózeczku

i przyszedł Pan Doktor - Jak się masz, koteczku?

Źle bardzo, lecz teraz na obiad jest pora

rzekł Lew rozżalony i pożarł doktora.

 

Całą noc z życiorysu wczorajszą wyrwała mi rzygająca Śnieżka. Już drugiego dnia weterynarze straty w ludziach liczyli, bo Snieżka wróciła po badaniu z etykietką "waleczna", a weterynarz z poryzianym palcem. Rzygać nie rzyga, za to jest na ścisłej diecie - siłą rzeczy pozostałe też, o co są złe i mają do mnie pretensje.

Dzisiejszą noc spędziłam nad zakatarzonym Luckiem. Ogrzewałam mu poduszką elektryczną koc, rozwieszałam mokre ręczniki, cudowałam próbując zrobić mu inhalację. Następnie przeczytałam, że nie wolno kotu robić inhalacji olejkami i przeszło mi od razu przez głowę "zabiłam kota" i w nerwach olejek wyrzuciłam. Kot tymczasem pokichał, poprychał, nawet się przespał.

Rano pojechaliśmy do weta, kotu się dostała inhalacja, wrócił do domu, pojechałam do miasta po nowy olejek (bo podobno g... prawda z tym zabijaniem kota i dobrze zrobiłam). Znalazłam kota siedzącego na kiblu i ledwo zipiącego. Czy szukał lepszego powietrza czy mnie, nie mam pojęcia. Zawlokłam go do weta drugi raz, ten trochę mnie uspokoił twierdząc, że tragicznie wygląda, ale z gorszych się stanów udawało kotom wyjść.

Aktualnie Lucek siedzi w kontenerku, z którego nie chciał wyjść. Kontenerek stoi przy kaloryferze, na kaloryferze suszą się poprane wczoraj wszelakie ścierki i ręczniki, z kontenera dochodzi kichanie. Jak kicha to ponoć dobrze, bo wykicha to, co by mu zaległo i dusiło. Tym co za głeboko do kontenerka zajrzeli dostało się po pysku. Zagladam z bezpiecznej odległości.

I tak se choruję w najlepsze... Wiatr pod sklepem wsadził mnie z powrotem do samochodu. Jak sobie te chude radzą w porywach, to nie wiem. Na obecnej diecie się długo nie dowiem, bo z powodu zmiany smaku jedyne, co mi wchodzi i nie smakuje gumofilcem to kanapki z serem i majonezem oraz makaron z sosem grzybowym. I lody...

sobota, 20 lutego 2016, mojetygrysy

Polecane wpisy

  • tygrys poliglota

    ano już... a tygrysy tak z dnia na dzień i dopiero dzisiaj sobie przypomniały, że dawno tu nie były ale ze przebywaja ostatnio w swiecie rozrywek, z których lud

  • cyrk

    tygrysy są aktualnie pochłonięte przez kolorowanki i mistrzostwa w piłce nożnej, ot, takie dziwne są, że je piłka interesuje do tego stopnia i od tylu lat, że z

  • faza, czyli uczy się człowiek

    miesiąc tygrysy milczały? być nie może... w sumie wszystko jak było, koty rzygają, pies cwaniaczy, dwa i pół kilo wróciło to ostatnie tygrysom lekko ciśnienie p

Komentarze
2016/02/21 15:26:10
na pocieszenie możesz sobie wyobrażać jak ci będzie w tym psio-kocim-niebie dobrze ;D

ja już dostaje szału od nadmiaru kocich klakow, czekam na wiosnę, żeby towarzystwo wykopsnąć z domu na kilka godzin a nie tylko na szybkie siku.