RSS
środa, 01 stycznia 2014

czyli jak tygrys chciał się odchamić..

chociaż może nie, bo już wietrzył, że tu raczej wysokiej kultury nie liźnie...

na koncerty sylwestrowe organizowane co roku stary Homolka chadzał ze starszą, a teraz ciąga mnie

pierwszy jaki trafiłam to był koncert prowadzony przez Kazimierza Kowalskiego i aczkolwiek muzyka poważna to nie jest to, co tygrysy lubią najbardziej, to rok później całkiem chętnie poszłam

no, ale to był poprzedni prezydent, nowy zmienił obyczaje i podziękował Kowalskiemu, który co roku tradycyjnie u nas był

w zeszłym roku sprowadził sobie girlsy w kabaretkach i piórach, zasiadł w pierwszym rzędzie jak swego czasu towarzysze na występach Varsovii w miniówkach i podziwiał

stary Homolka wyszedł wtedy mamrocząc coś o dziadostwie

w tym roku szumnie zapowiedziano orkiestrę z solistami

usiedliśmy na końcu, co by bliżej szatni mieć, i to było pierwsze mądre posunięcie, chociaż plecy mi zawiało i za nami stał ochroniarz żalący się znajomej, że cholerna robota z tym koncertem, i że mu nogi w dupę już po kolana weszły, młody chudy byk, chętnie bym mu moje kolana pożyczyła, więcej by pewnie nie grzeszył

po sali hulała znajoma, złożona z samej dobroci i życzliwosci, a niestety nawet dobroć i zyczliwość w takiej masie niekoniecznie jest pożądana, co w dodatku jest krzywdzące i niesprawiedliwe względem owej cudownej osoby (zadzwoniwszy z kondolencjami w temacie starszej tak płakała mojej siostrze póltorej godziny w telefon, że siostra musiała ją pocieszać, co teraz jest traktowane jak anegdota...cóż, odchamienie serio niezbędne)

znajoma do przerwy obcałowała pól widowni łącznie z młodymi ochroniarzami, ponieważ z serca każemu dobrze życzy

tygrysy samo wejście orkiestry potraktowały dość nieufnie, albowiem panie miały tiulowe spódnice, brokatowe białe kapelusze i kolorowe topy, no, ale skoro zwalczają ocenianie książek po okładkach to cierpliwie poczekały na rozwój sytuacji

pierwszy utwór wprowadził rzeczone tygrysy w nastrój sielankowy, rodem z parków zdrojowych w szczycie sezonu za panowania cesarza Wilusia ,drugi utwierdził w przekonaniu, że owa orkiestra ma nieodpowiednią oprawę, bo natrętny nastrój sanatoryjny nie odpuszczał

a potem to już było mydło i powidło, Toreador na przemian z jabłuszkiem pełnym snów (śpiewanym dla lepszego zrozumienia tekstu z jabłuszkiem w ręce, podczas kiedy tygrysi duch wył z radości, bo takie łopatologie zwykle wprawiają go w dobry nastrój) okraszany popisami solowymi skrzypków

do tego przerwa nie wiedziec po co 20 minut przeciągnięta do minut 35,w tym czasie życzliwa znajoma obcałowała drugie pół widowni,  a w drugiej częsci prowadząca wymuszała na publiczności brawa po to, żeby artysta mógł sobie zabisować

TYLKO i WYŁĄCZNIE z powodu jednego czardasza nie uważam tego czasu za całkiem zmarnowany, może potem sie zdarzyło coś na miarę tego, ale o 23.00 po kołysance skrzypcowej in memoriam profesora skrzypiec trąciłam przysypiającego starego Homolkę, że w domu czekają trzy głodne psy przyzwyczajone do kolacji o 22, a do tego jeden musi dostać tabletki

byc  może jeszcze grają, o ile mają dla kogo, bo w szatni było już ciemno od ewakuujących się ludzi, więc nie tylko tygrysy wysmrodziły atrakcję kurturarną i poszły wlokąc za sobą starego Homolkę, który też coś mówił o grajkach parkowych

front właśnie przeszedł, żeby nie było niedomówień, ja uwielbiam fajerwerki, mogę na nie stać  i patrzeć w kapciach na bose nogi i mi nie zimno

pod warunkiem, że są o pólnocy i przez 15 minut, odpalanie w innych godzinach, o dniach nie wspominając, uważam niezmiennie za debilizm

i tego się będe trzymać, a na razie po przejściu frontu (w parku odpalili najpiękniejsze ognie, jakie mi przyszło z balkonu oglądać) ide spać

Tagi: Homolkowie
00:41, mojetygrysy
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 29 grudnia 2013

robiąc głowę spodziewałam się, że cała reszta będzie proporcjonalna, teraz się zastanawiam, czy nie powinna być mniejsza, ale może ubranko ją wyleczy z wodogłowia

myslałam, że szyję trzeba będzie usztywniac, a ona przyszyta trzyma sie prosto

strasznie dużo wypychacza w tę lalkę się mieści, ale za miękka chyba być nie powinna, do plastików i tak jej daleko i jeszcze TYLKO ręce, włosy i buzia, czyli to, co na finiszu można najbardziej spektakularnie spieprzyć

własnie usłyszałam w filmie, że talent to prezent od Boga, a to co człowiek z nim zrobi, to prezent dla Niego, więc najwyżej potwora pod kościól podrzucę :-x

jakiś palant bezstresowy właśnie pokaz fajerwerków urządza, pies mi się wścieka, ja nie mniej, bo nie kumam, co to za frajda?

w sylwestra widać najlepiej rozumowanie częścią ciała do tego nieprzeznaczoną, zamiast wydać na 1-2 super fajerwerki, odpalić i popatrzeć na to, co taki super wyczynia to taki dzieć, przerośnięty i podpity, przez godzinę miota się w noworocznej gorączce i odpala ...

...bździdła po 5 groszy, co to gwizdnie, pierdnie jedną gwiazdkę i po imprezie

toż jakby na tych 200 domach na osiedlu każdy nabył jeden porządny fajerwerk, to by było widowisko dla wszystkich, a tak to tylko dym i gwizd

i już jakas małpa nie wytrzymała nerwowo widoku stosu nakupionego i hałasuje, bo poza hałasem i jego frajdą pożytku z tego nie ma

22:48, mojetygrysy
Link Komentarze (1) »
sobota, 28 grudnia 2013

urodzony w Las Kówcu

(są trzy najpiękniejsze miejsca na świecie - Las Vegas, Las Palmas i Las Kówiec)

napotkałam co prawda niejakie trudności w postaci łowcy Fryderyka, który dzisiaj za zwierzynę łowną uznał podrygujące nici - łowieckie treningi Frycka zasługują na oddzielny wpis, kocisko poluje na wszystko i w dodatku umie się zasadzać, dzisiaj póki nie poczułam dziwnego oporu nici też go nie zauważyłam

ale lalka dorobiła się drugiej nogi i jednej ręki, nogi są już połączone i przechodzą w zadek, na ile mi nici starczy, tyle będzie, oby domówione dotarły, zanim mi się lalka znudzi

chociaż po raz pierwszy od bardzo dawna poczułam wenę - czyżby blog mnie mobilizował?

no kojarzy mi się ta ręka, w towarzystwie nóg co prawda ciut mniej, ale co poradzę

a tu nogi tyłem  i największy problem jak dotąd - przejście kolorów, na wyższej nodze normalna zmiana nitki, na niższej coś z fałszywym oczkiem łańcuszka, co ten przeskok zmniejsza, ale supeł mi przelazł i na jedno wyszło

jesli mi się nici na korpus skończa przed czasem to się wezmę za włosy i twarz, przeczytałam ostatnio mądry artykuł, że są ludzie, co ze strachu, że im nie wyjdzie nie próbują czegoś zrobic, żeby chociaż nadzieja na sukces im została, no jakby mnie kto znał, czego to ja już nie zaczynałam i nie rzucałam po pierwszym nieudanym podejściu - chyba mi się majaczy postanowienie na 2014...

na 2013 było wyciąć znamiona, co mi 20 lat nakazywali wyciąć, a przez poprzednich 10 sugerowali, że by trzeba - co prawda nie postanowienie, a nagła awaria jednego  z nich mnie przymusiła, ale poszłam za ciosem, pozbyłam się wszystkich trzech i na Gwiazdkę dostałam mój wymarzony przedmiot - szczotkę do pleców, której dotąd używac nie mogłam co by tych paskudztw nie drażnić

to wezmę się i z lalką za rogi jak tak

i o doping poproszę :-/

22:15, mojetygrysy
Link Komentarze (1) »

Chiara jakiś czas temu w lecznicy otrzymała tytuł Miss Najpaskudniejszych Zębów, i prawda to

do tego bolały w kólko tak, że nawet z jedzeniem był problem, musiałam z ręki jedzenie jej dawac i to w postaci okruszków

od chyba ponad dwóch tygodni weterynarze robili podejście pod wyrwanie najgorszego ze wszystkich, którego posiadanie wywoływało najwięcej problemów, puchnięcia i pozostałych atrakcji

dzisiaj chyba za piątym podejściem (w tym jednym w Wigilię) udało się kła pozbyć, przy czym pan doktor mnie uspokajał, a po zabiegu zamiast do widzenia życzył mi wesołych świąt, po chwili uzasadniając,że moja panika tak na niego zadziałała

akurat, nie każdego dnia ma sie do konserwacji taki zabytek klasy 0 jak moja Chiarusia

do tego nawet Zębowa Wróżka nas nie odwiedzi, zębisko po okazaniu mi pozostało w lecznicy, razem ze 180 zeta za usunięcie

pies zadowolony po znieczuleniu, bo nie boli literalnie nic, ja panikowałam, a ta pierwsze co zrobiła po powrocie do domu to wspięła się łapami na Soni szyję i lizała ją po głowie, pierwszy raz widziałam taką akcję (Chiara za Sonią od początku przepada na tyle, na ile musi, serdeczny odruch względem Słonia* zdarzył się jej po raz pierwszy)

* -"czemu nazywasz Sonię Słoniem?" -"a bo tak" - "no co ty, Sonia, chodź tu, psiaczku, jak ona cię... ty słoniu, bierz ze mnie te łapy!"

lalce dorobiłam rękę, ale wygląda tak, że zdjęcia nie zamieszczę, bo mi się po świńsku kojarzy

16:39, mojetygrysy
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 grudnia 2013

siedział tygrys, siedział, dłubał i pruł, myslał i poprawiał, liczył i wypychał


wysiedział lalczyną głowę


teraz ma stresa, jak zrobić twarz, zeby nie wyszło straszydło...

więc żeby odwlec chwilę prawdy zabrałam się za nogi :-)

 noga koślawa, bo na razie tylko do połowy wypchana, ale bucik mi się bardzo podoba :-)

a co żem się narobiła przy wstawianiu tych zdjęć, to moje, co blog to obyczaj...

14:54, mojetygrysy
Link Komentarze (2) »
niedziela, 22 grudnia 2013

ostatnio mam robótkową obstrukcję, wszystko mam, aż w nadmiarze, w półproduktach znaczy, czas też by się od bidy znalazł, cóż, skoro jakoś weny nie mam

oślina chwyci siana, owsa szkoda

chwyciłam makramę, sutaszu szkoda, makramę odłożyłam, sutaszu nie tknęłam

chwyciłam czólenko, krzyżyków szkoda, czólenko odłożyłam...

chwyciłam kumihimo, wpadł mi do głowy pomysł rozrysowania schematów na kolczyki frywolitkowe, co czólenko odłożyłam, (rozrysować w taki sposób, żeby można było dwa albo trzy kolory koralików wepchnąć), odłożyłam kumihimo

a nie,tu nawet jeden rozrysowałam, zostało mi tylko 15...

żesz psiakrew

obecnie mnie naszło na lalke szydełkową, po obejrzeniu zdjęć amigurumi podeszłam do tematu naukowo, pogrzebałam po necie, ponieważ żywcem zrzynac nie lubię uznałam, że musze ideę pojąć, obejrzałam troche filmów, jakieś strony, opis hiszpański kadłuba, przy czym z powodu nieznajomości hiszpańskiego wysiłek umysłowy był z mojej strony wielki, po czym stworzyłam na podstawie tego wszystkiego własny schemat Lalkensteina i dumna z niego byłam

nabyłam bawełnę w kolorze ecru, chociaż obiecałam sobie, że póki mi obstrukcja nie minie, to nawet jednego koralika nowego nie kupię, i na zakupowym odwyku drugi miesiąc jestem

nawet pół główki zrobiłam...

po czym coś mi przestało pasować, że na filmie gładkie było, a tu jakieś szwy mi wychodzą promieniste, następnie trafiłam na dziwne zjawisko, że po przejściu oczkiem ścisłym mam w kolejnym rzędzie nie 42 oczka tylko 41, a jeśli dodam jedno to w kolejnym mam nie 42 a 43

obejrzałam filmy jeszcze raz, pojęłam, czemu trzeba zaznaczać początek okrążenia, która to czynność mi potrzebna nie była, gdyż wyraźnie go oznaczały oczka ścisłe - otóż oczek ścisłych nie trzeba wcale, tylko leci się dookoła, w efekcie łepek gładki, szwów nie ma, liczba oczek się zgadza

natchniona odkryciem sprułam poprzedniego gniota i w przypływie chęci do zrobienia od nowa szukam ci ja schematu Lalkensteina w takim znoju sporządzonego

i znajduję nędzne strzępki, albowiem koty znalazły go przede mna i przerobiły na konfetti...

obecnie szukam przepisu na proste danie z kota >:-[

19:05, mojetygrysy
Link Komentarze (2) »
piątek, 20 grudnia 2013

wbrew pozorom świąteczny czas , moim skromnym zdaniem oczywiście, jest czasem, kiedy egoiści rządzą - mimo wspomnianych pozorów bycia razem, obdarowywania się prezentami itp.

fani świąt, oczywiście uogólnienie nie zatraca szlachetnych wyjątków, przypominają mi prawie sektę, która niech tylko dorwie w szpony kogoś, kto fanem świąt nie jest

czemu? jak to? a JA lubię! jak można nie lubić? TRADYCJA! czemu nie masz choinki?

a czemu niby mam się tłumaczyć? nie lubię to nie lubię, dlaczego to natychmiast wywołuje reakcje opiekuńcze? dlaczego natychmiast jestem zasypywana lawiną argumentów mających zrobic ze mnie uśmiechniętego kolejnego miłośnika świąt? 

bo chyba jest prościej, bo próba zrozumienia, czemu ktoś ma drgawki na to słowo wymagałoby ruszenia głową, być może jakaś rysa na poczuciu ogólnej szczęśliwości by się pojawiła, być może myśl o powodach, z jakich komuś niewesoło zmąciłoby sielankę?

rekordem było tłumaczenie MNIE, że facet, który widząc mnie w czarnych ciuchach życzył mi WESOŁYCH świąt nie był nietaktowny, nie, nie, on się DZIELIŁ RADOŚCIĄ, a ja przesadzam...

no tak, po co w ogólnym chrześcijańskim zalewie miłości do bliźniego pomyśleć, że ktoś, komu ktoś umarł wesołych świąt miec nie będzie, a durnymi życzeniami mu się humoru nie poprawi, wręcz przeciwnie, przywali mu się tam, gdzie najbardziej boli

taki ktoś nie musi myślec, taki ktoś komu i tak dobrze  ma prawo się jeszcze więcej radować, a to ja mam za zadanie przełknąć wszystko, żeby mu świątecznej euforii nie psuć, mnie można przyłożyć, on nie musi nic, zrozumieć go mam ja

zrozumieć go muszą ci, którym zostało puste miejsce przy stole, ci, których wylano z pracy i nie mają co na tym stole postawić, ci, którym powodzie zabrały chałupy, samotni, porzuceni, wszyscy są pouczani, że w ten radosny czas mają obowiązek się cieszyć, jak nie swoją radością, to cudzą, przeciez to takie cudowne patrzec, jak innym fajno, sa oceniani, czy mają wystarczające powody, żeby się nie cieszyć i obsypywani radami, co powinni robić, żeby było im wesoło, głowa do góry, będzie lepiej, ciesz się świętami

genialne

szkoda, że w drugą stronę się nie wymaga chociaż odrobiny taktu i patrzenia poza własny nos

widac taka tradycja...

18:47, mojetygrysy
Link Dodaj komentarz »
sobota, 07 grudnia 2013

poprzedni mój blog znikł jak sen jaki złoty po skasowaniu multiply i jakoś mi tak brakowało miejsca, gdzie bym się mogła od czasu do czasu wyżyć

 

to się wyżyję tutaj...od czasu do czasu...

 

jak zwykle siódmego grudnia przypomina mi się dzień, w którym mój czteroletni podówczas siostrzeniec biegł po schodach do powracających z zakupów mojej i swojej matki krzycząc - MAMA! BABA! KIŃKI MA JEDEN DZIEĆ! TO SINEK, SINEK! - jako, że tego dnia Tuńczyk właśnie obdarowal mnie sześcioma szczeniakami, z czego dwa zostały u nas

 

dzisiaj te moje dwa psy skończyły 16 lat, pojechaliśmy do weterynarza z prezentem, albowiem bez wsparcia medycznego takiego jubileuszu na pewno by nie było, Chiara od jakiegoś czasu chodzi w ubranku osłaniającym brzuch przed jej jęzorem i zębami, Orka mający skłonnośc do przeziębień z kolei od kilku dni nie wychodzi na dwór bez szalika, dostał wełniany egzemplarz czerwony w kratę i budzi wielkie uznanie wyglądem dżentelmena starej daty

 

śniegu nam nawaliło, na tarasie przez wielkim huraganem zdązyłam ustawić nowemu kotu Lucjanowi budę, w związku z tym przestał zaglądac do domu wzrokiem mającym wywołac wyrzuty sumienia u ludzia, co to sam dupsko grzeje, a kota bezdomnego nie wpuści

 

obecnie kot jest domny, z otworu budy wygląda garfieldzia ruda morda i obserwuje karmnik, wyraźnie ukontentowana, jakich ludzi sobie znalazła, miskę napełniaja, domek kupili i jeszcze plac zabaw kotkowi zorganizowali zwabiając ptaszki... obecnie stary Homolka jako głowny fan ptaszków desperacko szuka miejsca do przewieszenia karmników

i takoż ludzi do postawienia płotu, który to został solidnie naruszony przez Ksawerego zionącego śniegiem, wiatrem i deszczem

jak ja nie cierpię zimy...

15:06, mojetygrysy
Link Dodaj komentarz »
1 ... 16
 
| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Zakładki:
Pomóż ratować tygrysy