RSS
niedziela, 23 sierpnia 2015

nie ma to, jak zabrać sie do czegoś, o czym się nie ma pojęcia

tydzień paćkałam farbą obiekt przeznaczony do malowania, siebie, stól, kota, zlew i co się tam dało przy okazji

bliska byłam nawet szurnięcia za okno moim pięknym zestawem farb, skoro wyszło, że prostej rzeczy nie umiem nimi zrobić, mazało się i mazało, na gruncie, bez gruntu, z wodą, bez wody, nie kryło i już - noooo, ewentualnie za piątym razem zaczynało

aż sięgnęłam po drugą farbę i ku mojemu zdumieniu pięknie powierzchnię pokryło od pierwszego maźnięcia, OBSowa przyjemność w patrzeniu, jak wychodzi to co powinno

ciekawe o czym to świadczy, że obwiniałam siebie, swój brak wiedzy, swój brak umiejętności, a nie przyszło mi do głowy, że po prostu i zwyczajnie farba może być do luftu?

widocznie nie jestem z tych wołów, co im woda do pływania za rzadka

nawet, jeśli rzeczywiście za rzadka

:-/

15:45, mojetygrysy
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 sierpnia 2015

tygrysy nie cierpią gotować- zjeść, a owszem, lubią

ale jeśli czegoś się nie da zrobić w czasie krótszym, niż 15 minut, to wolą się zapchać czymś, co się da - lub nabyć gotowe, nie, ze codziennie, ale bywa i tak

i odkryły niedawno makaron zamrożony, po czym poszły pooglądać opinie tych, co już to zjedli

klasyka - jedna opinia na dziesięć była o smaku, a reszta : oj, drogo, och, za tyle, to sama zrobię

nikt nie wątpi, ale czy ktoś o to pytał, że jedna z drugą czuje się w obowiązku wypowiedzieć, jaka to z niej dzielna gosposia, co to tanio, a najdroższy misiaczek palce oblizuje?  weź, zrób, ale póki nikt nie spyta, czy tak potrafisz, to znaczy, że to go nie obchodzi

kiedyś nażarłszy się po uszy w pizza hut wspomniałam następnego dnia w pracy o tym, nie, żeby się popisywać, a żeby usprawiedliwić niechęć do czyjegoś poczęstunku

a ile? ile? ojej! tak drogo! makaron w biedronce tyle, ser na promocji tyle, domowe by wyszło tyle a tyle ( o dojeździe do miasta na p na babskie ploty to już w ogóle, toż darmowe rozmowy można nabyć)

a czy ja twierdzę, że nie? żarcie najpewniej tyle i kosztowało, ale jakby mnie ktos spytał, czy za pójście do biedronki po makaron, za poszukiwanie sera w promocji, stanie przy garach, żeby sie ktoś obcy mi nażarł i jeszcze pozmywanie po nim ta cała reszta jest uczciwie doliczona, to bym uznała, że i owszem

a mnie samej i za tyle by sie pewnie nie chciało - tym bardziej, skoro nawet dla siebie nie chciało mi się aż tak, że byłam skłonna komuś zapłacić, żeby mi zrobił, podstawił pod nos, a potem pozmywał

czy ludzie, którzy tak liczą, nie cenią własnej pracy, czy cudzej, czy obojętnie czyją uważają za nic nie wartą?

a my się upominamy o docenienie rękodzielników... toż kupka nici kosztuje mniej, niż ser biały na promocji

19:01, mojetygrysy
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 20 sierpnia 2015

tygrysy próbują od tygodnia zwalczyć problem, którego istnienia u siebie się nareszcie dopatrzyły

mianowicie łapy łapami, pan pies panem psem, brak czasu brakiem czasu, a obecnie do mnie dotarło, że mam jakiś opór przed naruszeniem moich zapasów koralikowo-niciowo-wszelakich

żal mi tknąć, bo ubędzie

a nie po to kupowałam to wszystko, żeby nie ruszać, założenie było pławić sie w ilości dóbr wszelakich i mieć na stanie wszystko, o czym dusza zamarzy

stan jest, a tygrysy siedzą jak co innego na D i im żal naruszyć

guglując sobie w poszukiwaniu jakiejś bratniej duszy, która się uporała z tym i poradzi, jak się nie stać babą, która z głodu zdechła na tapczanie pełnym studolarówek trafiłam na coś, co przy odrobinie dobrej woli mogłabym i u siebie zdiagnozować

coś nazywane zbieractwem zwierząt - wstępy mówiące o ilości, poczuciu , że jest się jedynym człowiekiem, który umie zadbać i nieumiejętności oddania nikomu własnego zwierzaka sprawiły, że ciarki mi po plecach poszły

później sie co prawda trochę pocieszyłam, że chyba nie o mnie chodzi - tam pisali o rozmnażaniu (no zdarzyło mi się przez  25 lat cztery razy damy nie upilnować,w rezultacie trzy razy z cieżkim sercem szczeniaki musiałam oddać, a z braku chętnych na koty mam teraz tego pól domu)

zapominaniu  imion (no mylą mi się, ale nie tylko imiona, pomidora z ziemniakiem mylę, chleb tostowy zwykle nazywam czosnkowym i takie tam drobiazgi - dla mnie to poczatki Alzheimera, dla neurologa niewyspanie i tarczyca, czym sie trochę pocieszam)

syfie (no kuweta i jej otoczenie Monka by zabiły na miejscu, ale tam ruch jak w kiblu na autostradzie, do tego sprzątnięcie skutkuje natychmiastową kolejką, kto pierwszy użyje, więc efektu długo nie ma) 

za duża ilosć (liczby nie podali, ale poza tym co, miałabym wywalić na ulicę, czy odstrzelić połowę?)

a jak pokazali przykładowe zdjęcie to już się uspokoiłam moralnie, bo Bezik leżący sobie pod wentylatorem na plecach (lubi chłodek), Śnieżka wylegująca sie po nasłonecznionych parapetach (lubi ciepło) czy Sonia i jej trzy wiaderka zabawek (jaki pan taki kram, u niej też kompulsywne zbieractwo zauważyłam, pokazac co ma w pysku pokaże, oddać nie odda) raczej tych nędz nie przypominały

co nie zmienia faktu, że dotarło do mnie, iż z braku zamiłowania do przyjmowania gości stwierdzenie, że mam takie stado moze wywoływać skojarzenia mnie z takimi zbieraczami

jednakże odetchnąwszy z ulgą, że o to, co mi los zesłał dbam, ale każdego z ulicy nie przynoszę i tym bardziej nie daję sobie wtryniać nowości dla odnowienia liczebności stada twardo wywlokłam część moich dóbr z zamiarem naruszenia

co prawda żeby to zrobić, musiałabym sie pokłócić sama ze sobą, na co dopiero przeciętny doktorant psychiatrii by sie oblizał, ale o tym nie pomyślałam

ustawiłam sobie, oczywiście nie naruszyłam, bo w zgodzie ze sobą żyję, po czym poszłam na moment do kuchni psu jeść zrobić

po powrocie znalazłam moje dobra naruszone zębem, nie czasu, tylko kocim - poodgryzali mi starannie narożniki z papieru ozdobnego

jak ja im pozazdrościłam tego luzu i braku zaburzeń... o zębach to już nawet nie wspomnę

zdechnąć przyjdzie na studolarówkach... poogryzanych

01:00, mojetygrysy
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 17 sierpnia 2015

tygrysy są w trakcie poszukiwania maski gazowej

serio, serio, jako uczulone na wszelakie zapachy a stojące w obliczu konieczności usztywniania wiaderka gwiazdek wpadły na pomysł, który być może uchroni je przed zaduszeniem

mąż Siostrzanki Starszej skojarzył toto wyłącznie z działaniami wojennymi, po czym wyobraził mnie sobie nad koronkami w takiej, którą Ludowe Wojsko Polskie miało na wyposażeniu (latałam w takim zielonym ryju z pochłaniaczem na długiej rurze po boisku szkolnym jako element drużyny sanitarnej - miejsce miałam za pierwszym noszowym, tylko kurde już nie pamiętam, czy ranny miał leżeć nogami do przodu czy głową)

znalazł również końską, oświeciłam go, że końskich masek używano dla rannych w głowę i jeszcze chwila, a jemu się przyda

uprzytomniłam mu rozchichotanemu , że masek takowych używa się chociażby w szklarniach przy opryskach, po czym zademonstrowałam mu swoją pokaźną łydkę z dwoma pięknymi śladami po ukąszeniach jakiegoś popapranego komara

kilka lat temu nazad były to slady wielkości dwuzłotówek, obecnie przybierają rozmiary dorodnego kiwi oglądanego od najszerszej strony

jak nie lubię sobie zdjęć robić, tak - o ile takową maskę nabędę - chyba sobie strzelę zdjęcie i umieszczę na fejsie jako profilowe... bo konieczność koniecznością, a wizja mnie w takim sprzęcie jest powalająca :D

ale wyjścia nie ma, bo frajera na wyręczenie mnie  raczej nie znajdę :/

18:38, mojetygrysy
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 sierpnia 2015

że urząd miasta wysyła mi pisma przez durnego kuriera, to juz kiedys wspominałam

pisma dotyczą tego, że raz na pól roku lokatorka składa wniosek o dofinansowanie do czynszu, a oni miesiąc w miesiąc sie zbieraja, drukują pisma na kilka stron o tej samej treści ze zmienioną datą, ze oni mi dopłacają 2/3 w tym miesiącu do jej czynszu

i że jesli ona 1/3 nie dopłaci to ja mam to zgłosić, bo wtedy te 2/3 bede musiała oddać

bo człowiek jest idiotą i woli 0 zamiast 2/3 tego, co mu sie należy, na pewno bym to poleciała zgłaszać i oddawać

jakby to wysłali raz na pól roku to by mieli sześć razy mniej roboty i prawdopodobnie takie praktyki są uzasadnieniem istnienia w tym wydziale sześciu urzędasów zamiast jednego

kurier przyjeżdża kiedy sie jemu podoba, kiedy jemu pasuje i oczekuje, że w każdej chwili ja powinnam być gotowa do otwarcia drzwi każdemu, kto do nich puka

niewazne, czy sobie w sobotnie przedpołudnie w wannie relaks odstawiam, zimowym wieczorem mam swieżo łeb umyty i nie mam chęci na minusowe temperatury wychodzić czy tez jestem 500 km  od domu

"ja to pani MUSZĘ oddać, bo MNIE z tego rozliczą" - wg niego to jest argument, który na mnie nakłada obowiązek bycia na jego dzwonek

ponieważ tygrysy uważają, że to co on musi one w zadku mogą mieć, kurier złożył w UM skargę, UM zadzwonił  z pouczeniami, a spytany czy pocztą polską może wysyłać oświadczył, że nie, bo musi oszczędzać

po czym jednak po namyśle w drodze wyjątku pocztą zaczął wysyłać, o czym ani tygrysy nie wiedziały, ani nie miały możliwości sie domyślić, albowiem miesiąc w miesiąc kurier i tak najpierw się dobijał , a wojna z nim weszła na ten etap, że go ignorowałam dla zasady

a awiza zanim Homolka ze skrzynki powyciąga, to zwykle sa przeterminowane albo przemoczone - bo zasadniczo w skrzynce poza kopiami rachunków płaconych i tak ze zleceń bankowych  zwykle nic nie ma, a popłacone rachunki rzadko człowieka interesują na tyle, żeby codziennie do skrzynki zaglądać

dzisiaj lokatorka poszła z nowym wnioskiem, a tam ją pouczyli, że ponieważ ja nie odbieram, to oni jej mogą cofnąć należne mimo wszystko wg obowiązującego prawa dofinansowanie, bo jeśli IM wejdzie kontrola i zobaczy pisma nieodebrane, to ONI będą mieć nieprzyjemności

normalnie jakbym nie siedziała, to bym usiadła

siedzi toto za pieniądze mieszkańców i uważa, że każdy mieszkaniec miasta ma psi obowiązek odebrać każde bzdurne pismo, które dla uzasadnienia swojego etatu mu wyślą, żeby oni problemów nie mieli - mam obowiązek płacić biurwie za to, że mnie traktuje jak niewolnika

jak w carskiej Rosji co najmniej

13:36, mojetygrysy
Link Komentarze (2) »
środa, 12 sierpnia 2015

nie, nie piec grzeje :-))) w pakiecie do pieca był klimatyzator, nówka sztuka - który nie ziębi :D

akurat tygrysom jako zajadłym wrogom klimatyzatorów to nie przeszkadza, ale ubawić ubawiło - ileż to słodkich bułeczek byłoby za taką dmuchawkę, która ino powietrze miesza? (kto zna Misia Paddingtona, ten wie, o co chodzi z bułeczkami, kto nie zna - niech pozna)

dmuchawka sobie pod sufitem szumi, ale wentylator odziedziczony po panu Orce sprawdza się o niebo lepiej, to on nas chłodził w ubiegłe lato w korytarzu, gdzie urzędowaliśmy po psim zawale

koty poznały starego przyjaciela, leżą sobie na linii strzału z brzuchami do góry, a jak już kot szuka chłodu to chyba ciepło być musi

tygrysy nie wiedzą, bo tygrysy ciepła nie czują, w przeciwieństwie do zimna i duchoty wysokie temperatury nie robią wrażenia - przypowieśc o tygrysach maszerujących w sierpniu po upalnym Rzymie w spódnicy i rajstopkach , co by sobie tłustych udek nie poobcierać jest już legendarna

trochę tylko upierdliwe jest wybieranie między dusznym powietrzem a powiewem wydmuchującym z rąk co delikatniejsze rzeczy - no powinnam zapewne była to przewidzieć, a tak to pościgałam się z kotami, kto pierwszy piórka kolorowe dogoni...

poza tym o mało co nie stałam się poszukiwanym listem gończym przestępcą

pojechałam z wyjącym z głodu mamutem na stację, nafutrowałam go pod sam zawór i poszłam zapłacić - kto uzależniony od czterech kól a mieszka w mieście, gdzie zmowa paliwowa spowodowała identyczną cenę na wszystkich stacjach - ten zrozumie, czemu ani na cenę paliwa nie spojrzałam, ani na to co wybił dystrybutor, tylko poszłam zapłacić i już

i tam mi zapachniał owoc zakazany w postaci hot-doga, łakomstwo zwykle gubi, ale u mnie nic nie jest jak u innych

bo czekając na hot-doga usłyszałam, że wołają mnie jeszcze do kasy

okazało się, że zamiast paliwa z trójki zostałam wykasowana kilka dych więcej za paliwo z jedynki, gdybym poszła, to nie dość, że zapłaciłabym więcej, to trójka pozostałaby niezapłacona, a na kamerach spod niej odjechałabym ja

i jeśli by facet z jedynki był cwańszy, niż był, nie upierał się jednak za swoje zapłacić i nie dochodził zajadle swoich obowiązków, tylko sobie od razu poszedł, to pozostałoby mnie odnaleźć, co musiałaby zrobić policja w zakładzie pracy, ponieważ pod adresem meldunkowym mnie nie ma

a z drugiej strony nasza lokalna policja to dobre miejsce do zawieszania oczu, jeden w drugiego - może i szkoda, że tego hot-doga nabyłam?

bo chociaż aż tacy ładni, żeby dla nich przestępstwa popełniać to nie są, to na takie nieporozumienia akurat się nadają 

22:34, mojetygrysy
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 10 sierpnia 2015

zrobić z dwiema stówkami?

można je dostać na urodziny na ten przykład, następnie można je wydać, można je przejeść, przepić, przepuścić, zainwestowac, przekazać potrzebującym itd

ale zapewne tylko moje zostały przerzygane przez kota - bo tyle kosztowało leczenie Bezika

w związku z tym za własne już nabyłam sobie w prezencie potężną paczkę różnych kolorowych pierdółek z hurtowni z ozdobami do paznokci - potężną oczywiście w odniesieniu do rozmiarów zawartości

taki pyłek brokatowy na ten przykład i różne naklejki, które zawiozłam Siostrzance Starszej do pokazania i zainspirowania przy jej wynalazkach

ach, jak Dopiskowi się zawartość spodobała, nasza krew, kolorowe , błyszczące

PALUSZKIEM! zaznaczyła Siostrzanka Starsza po odkręceniu jednego ze słoiczków z brokatem w kolorze neon green

paluszkiem to paluszkiem, wsadził paluszek do dna, zamerdał, nadmiar wytarł w Siostrzankę, po czym uciekł rechocząc, kiedy zgarniętym  z podłogi pyłkiem green neon wysmarowałam go po brzuchu wietrzonym z racji upału

a potem wrócił i radośnie rozdeptał resztę, zielony i swiecący jak młody ufoludek

nie ma to jak mieć półtora roku i sie z brokatu cieszyć, nie ma to jak mieć niewiele ponad dwadzieścia lat do emerytury i też się brokatem cieszyć

a co...

23:58, mojetygrysy
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 sierpnia 2015

tygrysom jak każdemu organizmowi rok w rok licznik się obraca

jako, żem roztargniona z lekka, nigdy nie wiem bez dokładnego zastanowienia się, ile aktualnie mam lat, a po dokładnym policzeniu zwykle jestem zaskoczona, że dopiero tyle

bo bez liczenia zawsze mam wrażenie, że 3-4 więcej mam, niż w rzeczywistości

grunt, że datę pamiętam...

więc nieważne, ile, ale zwykle się staram jakoś specjalnie w rózny sposób ten dzień urozmaicić - najbardziej mi utkwiły te, kiedy to siedziałąm sobie w hotelu NAD Zatoką Neapolitańską, z dołu grała muzyczka, a punkt pólnoc wybuchły fajerwerki -a tygrysy urodzone prawie o pólnocy z niedokładnością do dwóch minut

ale to już było, w tym roku umyśliłam sobie wybrać się do cyrku, któy jak na zawołanie przyjechał - co prawda nie jestem fanem pokazów zwierząt (chociaż nie uważam, żeby akurat te cyrkowe miały najgorzej na świecie, bo dla tresero-właściciela taki wyuczony zwierzak to skarb i podstawa egzystencji i przypuszczam, że bardziej mu się opłaci chuchać i dmuchać, niż dręczyć - to nie koń zakopiański, co go łatwo wymienić) - ale wyczyny ludzi niezmiennie na mnie robią wrażenie

i już nawet bilety kupiłam, bo znajomą namówiłam, żeby wnuki wzięła

i od rana miałam jak zwykle własny cyrk - Bezik rzygnął raz, potem drugi, potem trzeci, potem język mu zsiniał, potem sie już tylko w pośpiechu ubierałam,żeby go na sygnale odwieźć do lecznicy

oczywiście z nerwów cały dzień własny żoładek mnie próbował udusić, następnie kota odebrałam - a tu upał jak cholera, kot zdenerwowany, po kroplówce, jak zaczął w drodze do domu wrzeszczeć i się dusić na wpól ugotowany w samochodzie - tak mi się cyrku odechciało

znajoma z wnukami poszła sama, bo iść mi i się zastanawiać, czy kot w porządku to żadna uciecha

aktualnie kot sobie śpi na parapecie, dwie godziny mi zajęło, żeby dał się pogłaskać i pomruczał nawet, więc i mnie ciśnienie zaczyna spadać

nie ma takich zbiegów okoliczności, żeby zawsze się człowiekowi spieprzyło to, na co się cieszył - więc nawet mnie to dzisiejsze nie zdziwiło, bo dla mnie to norma

19:00, mojetygrysy
Link Komentarze (1) »
czwartek, 30 lipca 2015

wiecie, że nie powinniście żreć surowego mięsa???

sześć par oczu, każda para w innym kolorze, za to w każdej jeden napis - WIEMY,WIEMY

Dopisek wczoraj nawiedził menażerię, Finka profilaktycznie wlazła pod kanapę, Bezik pokłusował jak spłoszona świnia, Frycek z bezpiecznej odległości oglądał małego ludzia, a Śnieżka...

a  Śnieżka nas zszokowała, ponieważ z wyraźną fascynacją chodziła za Dopiskiem, oczywiscie zachowując zwyczajową odległość, ale nie odstępowała go na krok, bez względu na to, czy to on gonił ją, czy ona jego

oboje się świetnie bawili, szczęściem to nie sa koty, które idą ufnie po to, żeby ktoś im oczy z orbit wyciskał przytulaniami, a Dopisek wcale a wcale kontaktu fizycznego nie pragnął, wręcz przeciwnie - i zapewne dlatego się tak dogadali

z lepszych wieści - po pół roku prawie zaczynam mieć zmniejszana dawkę antybiotyku, bo towarzysz aureus wydaje się przysypiać, wieść, że pol roku biorę antybiotyk może szokować, ale skoro mnie nie zabił, to widocznie szkodliwy nie jest

poza tym brakuje mi sprzężenia między głową a resztą, głowa myśli, co by tu zrobić, ale reszcie się nie chce ruszyć...

siedzą sobie w kuchni na górze domu Homolka ze swoim bratankiem , a Sonia wskakuje na szafkę i robi hałas, że cos chce

całą szafkę przejrzeli, płatki owsiane nie, ogórek nie, mąka razowa nie, grejfrut nie

tygrysy siedzące nieopodal w końcu nie wytrzymały hałasu, jaki robili pies z Homolką, zeszły na doł do przedpokoju, przyniosły dentastixa

jak można byc tak ograniczonym, żeby się nie domyślić, że jak Sonia wskakuje na szafkę w kuchni, to chce dentastixa, który jest na dole w przedpokoju? 

20:40, mojetygrysy
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 lipca 2015

wyjazd na Słowian niestety poszedł się czochrać do lasu, albowiem suka dalej marzy o potomstwie i chociaż ciut lepiej to końca nie widać

do tego Dopisek coś chory i Siostrzanka Starsza też bardziej za pozostaniem była

do tego mamut coś stuka, a ja absolutnie czasu nie mam, co by go do mechanika w tym tygodniu zawlec

jednak to z czym 50 na godzinę da się jeszcze parę dni po mieście jeździć na trasie przy 130 na godzinę może się rozstukać za bardzo

za dużo coś tych znaków z zewnątrz, jak mi ostatnio tak znaki dawało a nie posłuchałam, to odnowiłam sobie kłopoty kręgosłupowe i jeszcze mamut miał tył do wymiany

siedzę w farbach i paprzę i nic mi wyjść nie chce, może dlatego, że im bardziej do czynu przechodziłam, tym mniej mi się w głowie wyświetlało, co tak naprawdę ma mi wyjść?

miszcz nie chce zrobić zdjęć swojej chaty w czasie remontu, nie dał się przekonac, że zdjeciem, na którym nie ma ściany odgradzającej urządzenia łazienkowe od reszty mieszkania mogłaby zrobić karierę w sieci

i na koniec sukces sprzed kilku dni, albowiem tygrysy co prawda dalej łapią się na wagę ciężką czy nawet superciężką, ale przynajmniej już nie trzycyfrową

i oczywiście jak to u mnie bywa, nic nie może się obyć bez głupot, które dziwnym trafem mnie się przytrafiają w dużej ilości

bo, że bluzki na mnie poluźniały, to jedno, że rajstopy o rozmiar mniejsze to drugie, ale to jakoś poza moją świadomością się odbywa, czyli uwagi nie zwracam

za to jak wymieniłam w upał rajstopy na kolanówki to mi nagle na środku chodnika świadomość wróciła i w ostatniej chwili złapałam w okolicy kolan pewną niewymowną część garderoby

co koleżanka moja z pełną powagą podsumowała, że dobrze, że miałam refleks, bo jakbym się tak wywaliła i próbowała wyjaśnić komukolwiek, w jakich okolicznościach wybiłam sobie zęby to by mnie nikt poważnie nie potraktował...

18:50, mojetygrysy
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16
| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
Zakładki:
Pomóż ratować tygrysy